Andrzej Opitek

Andrzej Opitek

Msza Święta w intencji nowego Ogniwa PSMG im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Ketach,w dniu 14.08.2016r. Mszę odprawił Gwardian Klasztoru Franciszkanów w Kętach Ojciec Bernard.

niedziela, 05 luty 2017 19:36

Światowe Dni Młodzieży w Kętach

Światowe Dni Młodzieży 2016 Kilka rodzin ze stowarzyszenia gościło w domu młodych pielgrzymów z Malezji oraz aktywnie włączało się w organizację pobytu w Parafii Świętych Małgorzaty i Katarzyny w Kętach.​​

czwartek, 12 styczeń 2017 19:10

ANIMUS ET SEMPER FIDELIS 2017

Zarząd Polskiego Stowarzyszenia Morsko-Gospodarczego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni zaprasza członków Stowarzyszenia na uroczystość 97 rocznicy Zaślubin Polski z Morzem, która odbędzie się 11 lutego 2017 roku o godz. 11 w sali konferencyjnej Mazowieckiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości w  Warszawie, ul. Smocza 27

PROGRAM UROCZYSTOŚCI

godz. 11.00 - Msza św. pod przewodnictwem ks. bp Antoniego Pacyfika Dydycza, otwarcie, powitanie gości
godz. 12.00 - referat kpt.ż.w. Józefa Gawłowicza: Dostęp do morza - skarb odzyskany
godz. 12.20 - referat dr. Jana Jankowskiego: Bezpieczeństwo na morzu warunkiem koniecznym rozwoju gospodarki morskiej
godz. 12.45 - referat historyczny red. Piotra Szubarczyka
godz. 13.00 - przerwa kawowa
godz. 13.15 - wręczenie statuetek Animus et Semper Fidelis
ks. prałat Bogdan Bartołd
prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Szwagrzyk
prof. dr. hab. Piotr Małoszewski
godz. 13.30 - wystąpienia osób nagrodzonych, głosy z sali
godz. 13.50 - część artystyczna
godz. 14.30 - zakończenie uroczystości

Przewodniczący Kolegium PSMG               Prezes PSMG
           Józef Gawłowicz                             Marian Banaś

Prosimy o potwierdzenie przybycia  do 3.02.2017r - tel. 601 303 399

środa, 21 grudzień 2016 21:56

BÓG SIĘ RODZI, MOC TRUCHLEJE

 

W jubileuszowym 1050 roku Chrztu Polski dziel się radością z narodzin Boga Człowieka, zwiastowanym pokojem i nieskończoną miłością Boga Ojca, co niech pozwala nam z nadzieją podążać za betlejemską gwiazdą w nadchodzący rok 2017.

Niech magiczna moc Wigilijnego Wieczoru przyniesie spokój i radość w naszych rodzinach, a Nowy Rok obdaruje pomyślnością i szczęściem.

Życzy Zarząd Stowarzyszenia

środa, 07 grudzień 2016 06:33

GALERIA ZDJĘĆ

PSM-G na XXV pielgrzymce Rodziny Radia Maryja  

 

Relacja z Kongresu Polskiego Stowarzyszenia Morskiego – Gospodarczego

 

Relacja z uroczystości 96 rocznicy zaślubin Polski z Morzem i 76 rocznicy I masowej wywózki Polaków na Sybir

Szanowny Pan
Radosław Sikorski
Minister Spraw Zagranicznych
Al. J.Ch. Szucha 23 00-580 Warszawa

Stanowisko nadzwyczajnego Kongresu Polskiego Stowarzyszenia Morskiego-Gospodarczego im. E. Kwiatkowskiego w sprawie prześladowania chrześcijan w Nigerii.
Szanowny Panie Ministrze.
14 stycznia 2012 r. w Warszawie, w gmachu Sejmu RP odbył się nadzwyczajny Kongres Polskiego Stowarzyszenia Morskiego-Gospodarczego im. E. Kwiatkowskiego. Wśród podjętych uchwał znalazło się również stanowisko o prześladowaniu chrześcijan na świecie, a zwłaszcza w Nigerii, gdzie za zamachami stoi m.in. muzułmańska organizacja Boko Haram domagająca się całkowitej islamizacji tego 150-milionowego kraju.
Nie tylko w Nigerii problem przemocy wobec wyznawców Chrystusa jest traktowany bardzo powierzchownie, co skutkuje ogromnymi dramatami. Podobnie jest w Indonezji, Somalii, Sudanie, Pakistanie, Indiach, Iraku, Chinach, Wietnamie czy Korei Północnej. Rejony znaczone na mapie krwią chrześcijan można wymieniać długo. Przemoc w świecie wobec milionów wyznawców Chrystusa swym zasięgiem i barbarzyństwem przeraża. Niemniej przeraża też milczenie o niej i obojętność, także obojętność polskiego rządu, który bardzo często przedkłada interesy gospodarcze nad upominanie się o wolność religijną.
Panie Ministrze. Trudno nam zrozumieć milczenie polskiego MSZ wobec fali prześladowania chrześcijan na świecie. Czy nie jest to objaw choroby moralnej współczesnych elit władzy i świadectwo hipokryzji w tzw. walce o prawa człowieka? Czy bycie obrońcą chrześcijan w świecie jest dziś politycznie niepoprawne? A może znaczy to, że nie da się już nic zrobić?
Nie łudźmy się, że prześladowanym chrześcijanom pomoże ktoś inny, jeżeli my, chrześcijanie, nie podejmiemy jakichś kroków politycznych i gospodarczych wobec rządów w tych krajach. Zwracamy się więc do Pana Ministra o podjęcie bardziej stanowczych działań na arenie międzynarodowej, aby zatrzymać rzezie chrześcijan. Oby nie pozostało po nas wspomnienie, że wróciły czasy Neronów.

Warszawa 14 stycznia 2012

Szanowna Pani
Ewa Kopacz
Marszałek Sejmu RP
ul. Wiejska 4, 00-902 Warszawa

Stanowisko nadzwyczajnego Kongresu Polskiego Stowarzyszenia Morskiego-Gospodarczego im. E. Kwiatkowskiego w sprawie ustawy o repatriacji.

Szanowna Pani Marszałek.
14 stycznia 2012 r. w Warszawie, w gmachu Sejmu RP odbył się nadzwyczajny Kongres Polskiego Stowarzyszenia Morskiego-Gospodarczego im. E. Kwiatkowskiego. Wśród podjętych uchwał znalazło się również stanowisko o jak najszybszym uchwaleniu nowej ustawy repatriacyjnej. Przypominamy, że od upadku ZSRS minęło właśnie 20 lat, tymczasem sprawa repatriacji co najmniej miliona Polaków, potomków zesłańców, wciąż nie została rozwiązana.
Wiemy, że w Sejmie po raz drugi ruszyły prace nad projektem ustawy repatriacyjnej, który ma zdjąć z samorządów ciężar repatriacji. Firmuje go Jakub Płażyński, syn zmarłego w katastrofie smoleńskiej byłego marszałka Senatu Macieja Płażyńskiego. Projekt został złożony we wrześniu 2010 roku po zebraniu 250 tysięcy podpisów. Nie ma jednak pewności, czy zyska poparcie koalicji rządowej. Otóż, gdy za repatriację Niemców z Kazachstanu wziął się tamtejszy rząd, w ciągu kilku lat sprowadzono do RFN około 700 tys. osób pochodzenia niemieckiego. Jeśli polski rząd zechce być równie skuteczny, nowa ustawa daje ku temu formalne możliwości.
Zdaniem wnioskodawców z obywatelskiego Komitetu ?Powrót do Ojczyzny?, w ostatnich latach repatriacja niemal zamarła. Obecnie gminy podejmują repatriantów na podstawie wystosowywanych przez nie bezimiennych zaproszeń kierowanych do MSW. Efekty są mizerne, w ciągu roku realizowanych jest zaledwie kilkanaście wniosków.
Dlatego nie ma innego wyjścia, tylko polski rząd powinien wziąć na siebie ciężar sprowadzenia do Polski potomków polskich zesłańców, którzy chcą zamieszkać w Ojczyźnie, zapewnić im mieszkania, pomoc finansową oraz właściwą opiekę. Obyśmy nie musieli w przyszłości wstydzić się naszej małostkowości.

Warszawa 14 stycznia 2012

niedziela, 05 sierpień 2012 08:47

Zbigniew Wysocki: Słowo od Stowarzyszenia

Słowo od Stowarzyszenia
Jako Polskie Stowarzyszenie Morskie – Gospodarcze
im. Eugeniusza Kwiatkowskiego z wielką radością witamy wznowienie
“Dysproporcji. Rzeczy o Polsce przyszłej i obecnej” pozycji niezwykle
ważnej dla naszej myśli państwowej i niepodległościowej.
Jest to na pewno dzieło, które będzie ozdobą serii Wydawnictwa
ANTYK – U Źródeł, która wzywa by myśląc o “jutrze” pamiętać, iż nie
jest ono możliwe bez “wczoraj”. Oby ta idea, choćby poprzez lekturę
tych książek, przyświecała obecnej klasie politycznej, której brak jest
wspólnoty myśli z tymi, którzy w przeszłości udowodnili, iż potrafią
Ojczyznę wskrzeszać, budować i Jej wiernie służyć.
Chociaż sprawy morskie, polityka morska i morska gospodarka są
podłożem, na którym powstała myśl, a potem inspiracja organizacyjna
kpt. ż.w. inż. Zbigniewa Sulatyckiego dla powołania naszego
Stowarzyszenia, które przyjęło imię Eugeniusza Kwiatkowskiego, to
jednak bardzo prędko idąc za przykładem naszego Patrona rozszerzyliśmy
swoje zainteresowania i wyznaczyliśmy cele daleko szersze,
obejmujące całość wydarzeń społecznych i ekonomicznych, traktując
je z pozycji obrony polskiej gospodarki narodowej.
Eugeniusz Kwiatkowski to przede wszystkim żarliwy patriota, mocno
opierający się na naszej historii i najlepszych tradycjach narodowych,
które wyniósł z domu rodzinnego i ulubionych lektur Henryka
Sienkiewicza. Trafnie zdefiniował polskie priorytety gospodarcze i z
całą konsekwencją program ten konsekwentnie i skutecznie realizował
dla dobra Rzeczpospolitej zajmując w II RP stanowisko kluczowe
i decyzyjne w strukturach zarządzania gospodarką.
Odzyskanie przez Polskę dostępu do morza było dla niego szczególII
nym i fascynującym elementem, w którym widział niepowtarzalne
szanse dla wzrostu potencjału ekonomicznego i światowego sukcesu
Polski.
Propozycję rozbudowy przemysłu w rejonie trójkąta Wisły i Sanu,
obszarze o szczególnych zaletach strategicznych, przedstawił Kwiatkowski
już w 1928 roku – wtedy nie spotkała się ona ze zrozumieniem,
ale w roku 1938 jego projekt pod nazwą Centralny Okręg
Przemysłowy został przyjęty przez Sejm II RP i rozpoczęto konsekwentną
realizację w ramach inwestycji planu czteroletniego.
COP, budowa miasta Gdynia wraz z portem i równolegle prowadzonymi
inwestycjami żeglugowymi i stoczniowymi oraz budowa nowoczesnych
linii kolejowych łączących Śląsk z Gdynią i towarzyszącą
siecią łącz energetycznych – zaczynały tworzyć zwarty organizm gospodarczy
jako fundament pełnego i dalekosiężnego rozwoju ekonomicznego.
Dokonania Eugeniusza Kwiatkowskiego są nie podważalne i mają już
sporą literaturę (zob. M.M. Drozdowski “Eugeniusz Kwiatkowski”
Wrocław 2001)
Znamienne i bardzo aktualne dziś są słowa zapisane przez Autora we
wznawianej przez ANTYK książce:
W tym bowiem miejscu Europy, gdzie leży Polska, istnieć może tylko
państwo silne, rządne, świadome swych trudności i swego celu,
wolne, rozwijające bujnie indywidualne wartości każdego człowieka,
a więc demokratyczne, zwarte i zorganizowane, solidarne i silne
wewnętrznie, budzące szacunek zewnętrzny, przeniknięte
walorami kultury i cywilizacji, państwo nowoczesne, zachodnie,
mnożące w wyścigu pracy własne wartości materialne i moralne.
Czyż możemy się wahać, stojąc u drogowskazu, gdzie pójść ?
III
Trzy najważniejsze talenty E. Kwiatkowskiego: talent inżyniera, talent
ekonomisty, umiejętność dobierania ludzi zostały docenione
przez tych, którzy mieli wpływ na jego karierę, spożytkowane przez
niego samego, przyczyniły się go ogromnego postępu w dokonaniach
gospodarczych II RP, które brutalnie przerwał atak Niemiec i
Sowietów na Polskę w 1939 roku, początkujący II wojnę światową.
Po zakończeniu tej wojny, pierwsze władze PRL zwróciły się do prof.
E. Kwiatkowskiego o osobiste zaangażowanie się, w odbudowę gospodarki
morskiej, ale bardzo prędko odsunięto go od jakiegokolwiek
wpływu na sprawy polskiej gospodarki i upokorzono, zmuszając
do opuszczenia Wybrzeża, a potem Warszawy.
Przemiany polityczne lat 1989/90 XX wieku, przyniosły powstanie
formalnych warunków dla rozwoju polskiej gospodarki narodowej –
w tym możliwość rozwoju rozbudowanego potencjału żeglugowego i
przemysłu okrętowego. Niestety, już pierwsze lata pokazały, że poprzez
“porozumienia okrągłostołowe” przeniesiono nieformalne
struktury , dotychczasowych “właścicieli PRL” na zawłaszczanie pozorowane
przejściem na kapitalistyczny system wolnego rynku pod
demagogicznym hasłem konieczności natychmiastowej totalnej
prywatyzacji. Szczególnie ważnym podmiotem gospodarczym, a jednocześnie
symbolem stała się Stocznia Gdańska, której narzucono
upadłość wbrew wskazaniom ekonomicznym, w sytuacji, gdy światowe
prognozy dla okrętownictwa jednoznacznie wskazywały na
długi okres prosperity. Wydarzenie to należy potraktować również
jako polityczną zemstę na kolebce Solidarności zainicjowaną przez
niesławnej pamięci M. Rakowskiego.
Dalsze konsekwencje działań na szkodę tej stoczni i wielu innych
zaniedbań w naszej gospodarce i polityce morskiej znane są z wielu
doniesień medialnych i publicystyki. Podobne niszczące inicjatywy
IV
dotyczyły i dotyczą Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej – w rezultacie
całego przemysłu okrętowego, czyli tysięcy firm dużych i małych
w całej Polsce.
Od tzw. transformacji ustrojowej z 1990 roku, minęło dwadzieścia lat, a decyzje rządowe i ich skutki dla potencjału polskiej gospodarki są zdecydowanie destrukcyjne i prowadzą w przeciwnym kierunku niż wizje i osiągnięcia Eugeniusza Kwiatkowskiego – z zaledwie 20 lat realizacji w II RP. Wtedy mieliśmy bez porównania trudniejszą sytuację na zewnątrz Polski – dziś dramat polega na złych rządach wewnątrz Ojczyzny.
Polska dzisiejsza rzeczywistość, niemal we wszystkich dziedzinach życia gospodarczego, społecznego i politycznego przesuwa się w dół, jak po równi pochyłej.
Niech lektura Dysproporcji E. Kwiatkowskiego pobudzi wielu z nas Polaków do myślenia i własnej oceny skutków i przyczyn destrukcji gospodarczej, likwidacji polskiego potencjału, katastrofalnego zadłużenia, utraty polskiej własności strategicznej, zagrożenia majątku narodowego, zapaści demograficznej, zaniku poczucia patriotyzmu, dramatów społecznych , zagrożenia suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz utraty partnerskiej pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Taka jest propozycja i zachęta Polskiego Stowarzyszenia Morskiego-Gospodarczego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego dla zatrzymania i odwrócenia tragicznego kierunku wydarzeń rujnujących naszą dzisiejszą rzeczywistość i bardzo groźnych dla przyszłości Rzeczpospolitej Polskiej.

Zbigniew Wysocki
Przewodniczący Rady Naczelnej
Stowarzyszenia

Prezentujemy Państwu ważne stanowisko Sztabu Kryzysowego Rybołówstwa Polskiego z 30.10.2006 naszym zdaniem ciągle aktualne.

Ustka, 30.10.20O6r

Stanowisko Sztabu Kryzysowego Rybołówstwa Polskiego

W związku z kolejnym obniżeniem kwot połowowych na dorsza oraz wydłużeniem okresu ochronnego przez Komisję Europejską na Morzu Bałtyckim, pragniemy wyrazić nasze najwyższe zaniepokojenie działaniami wobec bałtyckich rybaków i przetwórców ryb. Po raz kolejny okazało się, że nieprawdziwe, wielokrotnie zaniżone informacje o wielkości połowów poszczególnych państw, dostarczane do UE przez administracje tych krajów, mają służyć Komisji Europejskiej (za pośrednictwem ICES) do podejmowania decyzji o kluczowym znaczeniu dla bałtyckich rybaków. Mechanizm zaniżania danych o wielkości połowów powstał jeszcze w IBSFC, gdzie miał charakter ciągłego i wieloletniego procederu, który w momencie rozszerzenia UE (1 maj 2004r) został przeniesiony merytorycznie i personalnie do mechanizmu decyzyjnego Komisji Europejskiej. Tak więc, do komputerów ICES analizujących wielkość zasobów dorsza na Bałtyku trafiły, jak co roku, wielokrotnie zaniżone i sfałszowane dane o połowach. W związku z tym ICES tym samym uzyskał po raz kolejny fałszywy obraz zasobów dorsza na Bałtyku, na zasadzie ?niskie połowy-niskie zasoby”. Trudno w to uwierzyć ale w tym procederze biorą udział wszystkie państwa bałtyckie (na różną skalę) oraz ośrodki naukowe związane wcześniej z IBSFC. Sytuacja ta powoduje, że w powszechnej opinii (również komisarzy Komisji Europejskiej) Bałtyk jawi się jako morze prawie martwe, a przede wszystkim przełowione. Tymczasem prawda jest taka, że na Morzu Bałtyckim od wielu dziesięcioleci trwają ekonomiczne połowy poszczególnych państw i połowy te są dopasowane zarówno do wielkości poszczególnych flot rybackich, jak i wielkości zasobów dorsza. Obok tej rzeczywistej działalności, jaką są połowy dorsza na Bałtyku, wykształcił się zdegenerowany system ?oficjalnego” rejestrowania połowów i szacowania zasobów, wywodzący sie wprost z działalności ludzi związanych z IBSFC. To niestety ten system i związane z nim informacje stanowią obecnie główną bazę danych do procesu decyzyjnego w Komisji Europejskiej, która obecnie wyznacza tak restrykcyjne i jak się okazuje niepotrzebne drastyczne środki ochrony dorsza. Sytuacja taka powoduje szereg bardzo niekorzystnych zjawisk w bałtyckim rybołówstwie i przetwórstwie ryb, takich jak:

  1. Likwidację floty rybackiej, czego efektem miało być jednostkowe zwiększenie limitów połowowych na pozostałych kutrach
  2. Duże problemy z zaopatrzeniem w surowiec zakładów przetwórczych oraz zakłócenia ich działalności
  3. Marnotrawstwo pieniędzy europejskich podatników, używanych na rekompensaty realnych skutków restrykcji ochrony dorsza
  4. Dezorientację co do kierunków rozwoju, przyszłości bałtyckiego rybołówstwa i przetwórstwa
  5. Brak zaufania rybaków i przetwórców ryb do instytucji UE, ustalających wbrew faktycznym wielkościom zasobów zbyt niskie kwoty połowowe i długie okresy ochronne
  6. Kompromitację Komisji Europejskiej oraz 1CES jako instytucji posługującymi się od wielu lat wielokrotnie zaniżonymi informacjami o wielkości połowów na Bałtyku
  7. Kompromitacje administracji poszczególnych krajów i ośrodków badawczych, które w obawie przed odkryciem tego procederu przenoszą jego szkodliwe działanie na kolejne lata
  8. Obwinianie bałtyckich rybaków o prowadzenie nielegalnych połowów

To tylko kilka najważniejszych, negatywnych skutków działania tego zdegenerowanego systemu szacowania zasobów. Fakt, że ma to miejsce w tak dużej i szacownej instytucji, jaką jest UE, budzić może najwyższe zdziwienie i zaniepokojenie. Uważamy, że ten niewiarygodny mechanizm musi ulec natychmiastowemu przerwaniu, ponieważ Komisja Europejska zaplanowała, zgodnie z nim, wprowadzenie wieloletniego, niezmiernie restrykcyjnego programu ochrony dorsza, który jak się okazuje jest również niepotrzebny, szkodliwy i kosztowny.

W celu zmiany swojej polityki rybackiej wobec bałtyckiego rybołówstwa, Komisja Europejska powinna do 22 grudnia 2006 roku dokonać natychmiastowej analizy następujących faktów i dokumentów:

1.         Dokonać ścisłej, wieloletniej analizy społeczno-ekonomicznej dotyczącej poszczególnych flot rybackich na Bałtyku, ze szczególnym uwzględnieniem wielkości floty rybackiej poszczególnych państw, przyznawanej corocznie kwoty połowowej na dorsza z IBSFC, udziału dorsza w wartości wyładunków. Rzetelnie dokonana analiza pozwoli udowodnić, że żadne państwo na Bałtyku nie było i nie jest w stanie przestrzegać kwot połowowych przyznawanych z IBSFC.

2.         Porównać wielkości importu dorsza poszczególnych krajów z danymi
produkcyjnymi zawartymi w systemie informacyjnym Eurostat.

3.         Opisać szczegółowo pochodzenie importu dorsza w poszczególnych krajach

4. Przesłuchać członków IBSFC na okoliczność zaniżania przez nich statystyk połowowych od roku 1985 aż do dzisiaj

5. Uzyskać informacje od krajów bałtyckich na temat systemów faktycznego prowadzenia połowów wprowadzonych przez poszczególne administracje (kwoty tygodniowe, dwutygodniowe)

 

Uważamy, że obserwowana obecnie patologia administracyjno-naukowa w UE jest główną przyczyną konfliktów między rybakami bałtyckimi a Komisją Europejską. Problem jest niezmiernie ważny i wymagający natychmiastowego działania, ponieważ trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek przyszłość, która wiąże się

z utrzymywaniem na dłuższą metę takiej sytuacji.

Odnosimy wrażenie, że UE jest oszukiwana w tym zakresie i dlatego obecnie nie słucha się głosu rozsądku płynącego od bałtyckich rybaków, a w związku z tym powstał pomysł, nie tylko wśród polskich rybaków, aby cały ten aferalny proceder ‘ skierować do rozpoznania przez Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu, który w precyzyjny sposób sprawdzi i określi opisane tu mechanizmy i ustali winnych.

My, bałtyccy rybacy, nigdy nie zgodzimy sie z nazywaniem nas kłusownikami, tylko dlatego, że papierowy obraz zasobów ryb ?Made in IBSFC” nie przystaje do rzeczywistości gospodarczej, ichtiologicznej i prawnej, która ma miejsce tu, na Bałtyku, od wielu dziesiątków lat. Ażeby jeszcze lepiej to zilustrować warto posłużyć się ostatnim rajdem GREENPEACE na polskie porty rybackie. Celem tej akcji było odwrócenie uwagi od połowów innych państw bałtyckich i skierowanie uwagi opinii europejskiej tylko na Polskę. Przy okazji wizyty GREENPEACE w Polsce wyszło na jaw, że organizacja ta posługuje sie raportem, w którym również zawarto nieprawdziwe informacje dotyczące wielkości połowów dorsza poszczególnych państw bałtyckich w 2005 r. Według przedstawicieli GREENPEACE dane o wielkości połowów uzyskano^ również w ICES, czyli w tym samym źródle co Komisja Europejska. Na burcie statku GREENPEACE, stojącego w porcie Gdynia, wywieszono napis: ?Zatrzymać kłusowników”, a zdaniem bałtyckich rybaków napis ten powinien brzmieć: ?Stop fałszowaniu statystyk połowowych na Bałtyku”.

Upoważniamy Polskie Stowarzyszenie Przetwórców Ryb do używania niniejszego pisma wszędzie tam, gdzie rozważana jest przyszłość bałtyckiego rybołówstwa, oparta o prawdę i rzetelność naukową.

  1. Organizacja Producentów Rybnych Władysławowo
  2. Krajowa Izba Producentów Ryb Ustka
  3. Związek Rybaków Morskich – Organizacja Producentów Gdynią
  4. Stowarzyszenie Armatorów Rybackich Kołobrzeg
  5. Stowarzyszenie Armatorów Łodziowych Kołobrzeg
  6. Związek Rybaków Polskich Ustka
  7. Polskie Stowarzyszenie Przetwórców Ryb Koszalin
  8. Przedsiębiorstwo Połowów i Usług Rybackich “SZKUNER” Władysławow

 

Największymi beneficjentami III RP są środowiska związane z partią komunistyczną, dawni politrucy, urzędnicy zwalczający Kościół, marksistowscy wykładowcy, dyspozycyjni wojskowi, funkcjonariusze i osoby wywodzące się ze służb specjalnych PRL oraz ich rodziny. Po 1989 r. zachowane zostały dawne związki rodzinne, towarzyskie, finansowe, te uzależnienia funkcjonują również w gospodarce, w administracji, w instytucjach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa.

Gruba kreska w MSZ i na uczelniach

Konsekwencje grubej kreski widoczne są w MSZ. Bulwersującą sprawą jest fakt, że w ostatnich latach absolwenci sowieckiej uczelni MGIMO obejmowali ambasady, awansowali w centrali. Nominacji doczekał się np. wiceszef kadr w MSZ Roman Kowalski, który ukończył MGIMO.
W ostatnim okresie do sądów trafiło kilkanaście wniosków biura lustracyjnego dotyczących pracowników MSZ. W październiku 2012 r. wiceszefowa MSZ Grażyna Bernatowicz poinformowała posłów, że w tym resorcie nadal pracuje 131 byłych tajnych współpracowników służb PRL, a 7 z nich kieruje polskimi placówkami dyplomatycznymi. Jednak są to pracownicy, którzy przyznali się do współpracy w oświadczeniu. W dodatku nie wszyscy pracownicy MSZ są lustrowani, spośród 2700 osób, które wchodzą w skład służby zagranicznej, tylko ok. 1500 podlega temu obowiązkowi. Z kolei media wskazywały, że w MSZ prawie 240 dyplomatów przyznało się do współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi.
Wiosną 2012 r. MSZ rekomendowało na konsulów czterech dyplomatów z czasów PRL, byłych członków PZPR. Jeden z nich był nawet współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.
Według zachowanych dokumentów SB, prof. Jan Barcz, bliski współpracownik min. Sikorskiego, miał być zarejestrowany jako kontakt operacyjny ?Jaksa?. W III RP Barcz był m.in. ambasadorem RP w Wiedniu i dyrektorem gabinetu szefa MSZ. U Sikorskiego był przewodniczącym Doradczego Komitetu Prawnego przy Ministrze Spraw Zagranicznych. Był także wykładowcą w Krajowej Szkole Administracji Publicznej i SGH.
Wiele osób z dawnego aparatu PZPR odnalazło się w szkolnictwie wyższym III RP. Profesor Janusz Reykowski był współzałożycielem Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, został też przewodniczącym Rady Programowej tej szkoły. Pod koniec lat 80. Reykowski zasiadał w Biurze Politycznym KC PZPR, w latach 1983-1989 był członkiem Rady Krajowej Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego ? fasadowej organizacji prokomunistycznej.
Od kilku lat prof. Jerzy J. Wiatr pełni funkcję rektora Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Warszawie. W stanie wojennym Wiatr był członkiem Zespołu Partyjnych Socjologów przy KC PZPR, a w latach 1981-1984 dyrektorem Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu KC PZPR. Wiatr był ministrem edukacji narodowej w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. W 1996 r. został odznaczony przez Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
Jego syn, Sławomir Wiatr, jest z kolei rektorem Wyższej Szkoły Cła i Logistyki w Warszawie. Również Wiatr junior był wieloletnim aparatczykiem PZPR, w 1989 r. został nawet sekretarzem KC. Zasłynął z faktu, że złożył dwa wykluczające się oświadczenia lustracyjne. W 2003 r. po objęciu funkcji pełnomocnika rządu ds. informacji europejskiej Sławomir Wiatr oświadczył, że był świadomym i tajnym współpracownikiem służb PRL, jednak kilka miesięcy później złożył drugie oświadczenie, podając, iż nie był współpracownikiem.
Innym przykładem takich sytuacji jest rynek mediów w Polsce.

Propaganda ?dzieci komunizmu?

Dziennikarze, twórcy, artyści, których rodzice aktywnie wspierali system komunistyczny i reżim Jaruzelskiego, mają niezwykle korzystną pozycję w mediach. Jednocześnie dziennikarze o poglądach prawicowych, mówiący o rozliczeniu PRL, podkreślający swoje związki z Kościołem są usuwani z największych mediów.
W okresie stanu wojennego przeprowadzono czystkę wśród dziennikarzy. Z redakcji usunięto krytykujących ustrój komunistyczny, pozostawiono lojalnych wobec PZPR. W latach 80. funkcje redaktorów naczelnych były rozdawane z klucza partyjnego, przykładem jest kariera Aleksandra Kwaśniewskiego w ?itd.? i w ?Sztandarze Młodych?.
W III RP osoby z PRL-owskimi życiorysami miały zasadniczy wpływ na rozwój rynku prasy, telewizji i radia. Pierwszym szefem Radiokomitetu został Andrzej Drawicz, a jego zastępcą Lew Rywin (odpowiadał za finanse i administrację). Po latach ujawniono, że z akt SB wynika, iż Drawicz był zarejestrowany jako tajny współpracownik ?Kowalski? i ?Zbigniew?. Natomiast Rywin miał być zarejestrowany jako TW ?Eden?. Agent ten donosił m.in. na amerykańskich dziennikarzy relacjonujących pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski. Rywin kategorycznie zaprzeczał, że współpracował z SB.
PRL odcisnęła piętno również na założycielach największych komercyjnych stacji telewizyjnych. Naciski i gry wokół uzyskania pierwszych koncesji nadawczych opisał prof. Ryszard Bender, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w książce ?Wojna o media?, np. Canal Plus wziął ?w opiekę? Janusz Romanowski, członek władz ZSMP i członek kierownictwa ORMO, który został udziałowcem tej stacji.
Właściciel Polsatu Zygmunt Solorz tłumaczył, że nie był agentem SB. W oświadczeniu stwierdził: ?W 1983 r. zostałem zmuszony szantażem do podpisania zobowiązania o współpracy. Podpisałem to, co mi SB kazało podpisywać. Nie czuję się jednak winny, bo na nikogo nie donosiłem i nikomu nie zaszkodziłem?.
Natomiast Mariusz Walter, współtwórca koncernu ITI i stacji TVN, był wieloletnim członkiem PZPR. W listopadzie 1979 r. ówczesny szef MSW zatwierdził wniosek komisji nagród MSW o nagrodę dla Waltera. W lutym 1983 r. Jerzy Urban rekomendował Waltera na stanowisko głównego konsultanta w zespole ds. propagandy na rzecz poprawy wizerunku służb MSW, ale pomysł odrzucił gen. Kiszczak.
W 1983 r. Walter założył z Janem Wejchertem firmę ITI, która otrzymała koncesję od władz PRL na import sprzętu elektronicznego.

Redaktorzy z ?czerwonej arystokracji?

Od stycznia br. szefem ?Wiadomości? TVP1 jest Piotr Kraśko, syn funkcyjnego dziennikarza w PRL Tadeusza Kraśki i wnuk Wincentego Kraśki, komunistycznego dygnitarza PRL. Po ekshumacji śp. Anny Walentynowicz ?Wiadomości? Piotra Kraśki wsławiły się tym, że nie podały żadnej informacji, iż w jej grobie pochowano inną osobę.
Tadeusz Kraśko był autorem kilku książek, np. ?Pasjans telewizyjny?, zawierającej wywiady z komunistycznymi urzędnikami i dziennikarzami. Wincenty Kraśko zajmował wiele wysokich funkcji, był m.in. wicepremierem w rządzie Piotra Jaroszewicza, szefem towarzystwa ?Polonia?, członkiem Rady Państwa, długoletnim posłem PRL. Jego wnuczką jest także Monika Richardson. W latach 1995-2011 była prezenterką TVP, autorką wielu programów publicystycznych, kulturalnych. Pracowała w stacji TTV, tej samej, która nadaje z pierwszego multipleksu cyfrowego.
Kolejną dziennikarką z podobnymi koneksjami jest Hanna Lis, związana z Tomaszem Lisem ? autorem programu w TVP i obecnym redaktorem naczelnym tygodnika ?Newsweek. Polska?. Hanna Lis przez wiele lat prowadziła ?Teleexpress?, ?Wydarzenia? Polsatu, ?Wiadomości? TVP1. Obecnie pracuje w ?Panoramie? TVP2. Jej rodzice ? Aleksandra i Waldemar Kedaj, byli peerelowskimi dziennikarzami. Waldemar Kedaj pracował w ?Trybunie Ludu?, w PAP był członkiem egzekutywy PZPR. Był korespondentem zagranicznym w Wietnamie, Watykanie. Po ujawnieniu dokumentów SB o zarejestrowaniu go w 1974 r. jako kontakt operacyjny ?Mento? Kedaj opublikował oświadczenie, iż nigdy świadomie nie podjął współpracy z tajnymi służbami PRL. Matka Hanny Lis w czasach PRL była m.in. korespondentką ?Życia Warszawy?. Pracowała też w ?Dzienniku? komunistycznej telewizji, była sekretarzem Działu Publicystyki i Informacji. Wojciech Reszczyński wspominał po latach zachowanie Aleksandry Kedaj przed propagandowym referendum w 1987 roku. Wezwała go do siebie i przepytywała, dlaczego nie dał się sfilmować podczas wrzucania głosu do urny wyborczej. Tłumaczyła, jakie znaczenie miał dla władz pozytywny wynik referendum.

Z kolei Robert Kwiatkowski (członek KRRiT w latach 1996-1998 i prezes TVP w latach 1998-2004) jest synem płk. Stanisława Kwiatkowskiego. Pułkownik Kwiatkowski ukończył WAT oraz Wojskową Akademię Polityczną im. Feliksa Dzierżyńskiego, gdzie był wykładowcą. W latach 80. był doradcą Jaruzelskiego, został też powołany w stanie wojennym w skład Zespołu Partyjnych Socjologów przy KC PZPR. Pułkownik Kwiatkowski był organizatorem i pierwszym dyrektorem Centrum Badania Opinii Społecznej oraz Instytutu GfK Polonia. Z kolei Kwiatkowski junior był członkiem Rady Nadzorczej Polskiego Radia. W 1995 r. pracował w sztabie wyborczym Aleksandra Kwaśniewskiego. Ostatnio Robert Kwiatkowski został członkiem rady programowej think tanku Ruchu Palikota.

Szklane gwiazdy rodem z PRL

Peerelowskim dziennikarzem był także ojciec gwiazdy programu rozrywkowego TVN ?Kuchenne rewolucje? Magdy Gessler ? Mirosław Ikonowicz. Był on m.in. pracownikiem Katedry Historii Powszechnej Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR oraz szefem Biuletynu Specjalnego PAP. W 1973 r. został zarejestrowany jako kontakt operacyjny wywiadu PRL. W tym okresie pracował jako korespondent w Madrycie i w Watykanie.
Inna gwiazda programów rozrywkowych Michał Figurski pochodzi z polsko-rosyjskiej rodziny. Urodził się w 1973 r., kiedy jego ojciec Zbigniew Figurski, dyplomata, przebywał w delegacji w Moskwie. Od połowy lat 80. mieszkał i uczył się w Libanie, ojciec pracował tam na kontrakcie. Na początku lat 90. Zbigniew Figurski był zastępcą likwidatora FOZZ, wcześniej był zastępcą dyrektora FOZZ ? Grzegorza Żemka.
W III RP Michał Figurski prowadził audycje muzyczne w TVP, RMF, Eska Rock, był współtwórcą stacji Antyradio. Wywołał kilka skandali. Przed 10 kwietnia 2010 r. obrażał Lecha Kaczyńskiego, a po smoleńskiej tragedii wsławił się piosenką o Jarosławie Kaczyńskim ?Po trupach do celu?. Przed turniejem Euro 2012 na antenie Eska Rock obraził Ukraińców.
Z kolei matka prezenterki TVN Justyny Pochanke była współpracownicą Janiny Chim, głównej księgowej FOZZ. Renata Pochanke należała do ważniejszych świadków w procesie w sprawie afery FOZZ.
Justyna Pochanke w latach 1995-2001 pracowała w Radiu Zet. W 2001 r. rozpoczęła pracę w TVN24. Początkowo prowadziła serwisy informacyjne. Potem odpowiadała za program ?Fakty po Faktach?, została też szefem prezenterów TVN24.
Ojcem twórcy ?Szkła kontaktowego? TVN Grzegorza Miecugowa był krakowski dziennikarz, publicysta, scenarzysta, pisarz ? Bruno Miecugow. W latach 1950-1956 współpracował z pismem Komitetu Powiatowego PZPR i Powiatowego Zarządu ZMP ?Budujemy socjalizm?. Bruno Miecugow w 1953 r. podpisał tzw. apel krakowski. Była to rezolucja pisarzy, którzy popierali stalinowskie władze PRL, potępili aresztowanych księży kurii krakowskiej i opowiedzieli się za wysokimi wyrokami, również karą śmierci. W 1963 r. otrzymał wyróżnienie na festiwalu w Opolu za teksty piosenek wojskowych.
Grzegorz Miecugow był szefem radiowego programu ?Zapraszamy do Trójki?, prezenterem i wydawcą ?Wiadomości? TVP1, współtworzył ?Fakty? TVN, prowadził pierwszą polską edycję ?Big Brothera?, był współtwórcą kanału informacyjnego TVN24.

Ojciec w SB, córka w mediach

Przez lata główna celebrytka programów politycznych TVN i Radia Zet Monika Olejnik nie ujawniała swoich związków rodzinnych i faktu, że jej ojciec był bardzo wysokim funkcjonariuszem komunistycznej bezpieki.
Tadeusz Olejnik wstąpił do milicji w 1955 roku. Ukończył szkołę oficerską Biura ?B? SB, czyli obserwacji. W 1970 r. został zastępcą dowódcy Batalionu Specjalnego Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych. W SB dosłużył się stopnia majora i stanowiska zastępcy naczelnika Wydziału III Biura ?B?. Olejnik senior odszedł z resortu Kiszczaka w maju 1988 r., na koniec służby otrzymał wzorową opinię.
Monika Olejnik rozpoczęła pracę w Programie III Polskiego Radia jeszcze w trakcie stanu wojennego. Nawet po latach nie odczuwała dyskomfortu, że rozpoczęła pracę w takim okresie. W jednym z wywiadów mówiła: ?Może powinnam mieć wyrzuty sumienia, może to być obciach, ale myśmy się wtedy, w latach 80., bawili?.
W III RP prowadziła audycje w publicznej telewizji i radiu. Na początku lat 90. w telewizyjnym programie Jacka Kurskiego ?Reflex? pokazano scenę, jak Urban i Michnik wychodzą razem po programie Moniki Olejnik z budynku radiowej Trójki. Chwilę potem Olejnik wsiadła do samochodu Urbana, a auto zatrzymało się kilkadziesiąt metrów dalej i wsiadł do niego Michnik.
Obecnie Olejnik prowadzi autorskie programy w Radiu Zet i TVN24. Publikuje również w ?GW?.

Z antykościelnego urzędu do spółki Euro 2012

Ogłoszona przez rząd Tadeusza Mazowieckiego gruba kreska umożliwiła aparatczykom PZPR, byłym esbekom, osobom związanym z PRL kontynuowanie kariery w III RP. Brak rozliczenia komunizmu spowodował, że te środowiska nie straciły wpływów w życiu publicznym, a nawet uzyskały nowe możliwości wpływów.
Doskonałym przykładem takiej sytuacji w III RP jest osoba Adama Olkowicza, byłego wiceprezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej ds. zagranicznych.
W czasach PRL Olkowicz był wieloletnim komunistycznym aparatczykiem, należał do ZMS, ZSMP, PZPR. Ukończył szkołę komsomołu. Pełnił funkcję I sekretarza komitetu miejskiego PZPR w Białej Podlaskiej, był też członkiem władz tamtejszego komitetu wojewódzkiego. Jego kariera rozwinęła się w okresie stanu wojennego, kiedy w latach 1981-1984 pełnił w tym województwie również funkcję dyrektora wydziału ds. wyznań, czyli struktury zwalczającej działalność Kościoła katolickiego.
W III RP odnalazł się w świecie piłki nożnej, został członkiem władz PZPN, odpowiadał m.in. za organizację mistrzostw Euro 2012. Został wiceprezesem spółki EURO 2012 Polska i dyrektorem turnieju, czyli organizatorem niedawnych mistrzostw w Polsce. W czasie turnieju zasłynął z języka rodem z PRL.

Partyjni kapitaliści

Przez dekadę symbolem wpływów dawnego aparatu w gospodarce był Bank Inicjatyw Gospodarczych. Był to pierwszy bank, który powstał w 1989 roku. Jego założycielami były firmy i osoby fizyczne, np. spółka Transakcja, PZU, Poczta Polska, Telegraf i Telefon, Fundacja Rozwoju Żeglarstwa, Universal, spółka Interster, Towarzystwo Wspierania Inicjatyw Gospodarczych oraz Andrzej Olechowski, Dariusz Przywieczerski, szef Universalu. Prezesem banku został Bogusław Kott, wieloletni pracownik Ministerstwa Finansów. Kott był ? razem z Mieczysławem Rakowskim i Aleksandrem Kwaśniewskim ? współzałożycielem Fundacji Rozwoju Żeglarstwa. Nabywcą akcji banku był także Jerzy Urban. Spółka Transakcja założona została m.in. przez Komitet Centralny PZPR. W BIG początkowo były lokowane pieniądze Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.
W 1994 r. bank przejął Łódzki Bank Rozwoju, a w następnych latach Bank Gdański. Po fuzji zmieniono nazwę na Bank Millennium. Przez cały czas Kott zajmował fotel prezesa, był uważany za człowieka bliskiego lewicy. Zaliczano go do najlepiej zarabiających w Polsce bankowców.
Z kolei prace sejmowej komisji śledczej ds. afery Orlenu pokazały nie tylko kulisy działalności mafii paliwowej, ale i wpływy postkomunistów w sektorze energetyczno-paliwowym. W końcowym raporcie komisji stwierdzono m.in.: ?Skala i proceder działań przestępczych związanych z branżą paliwową wskazują, że mamy do czynienia ze zorganizowaną przestępczością opartą na powiązaniach kapitałowo-osobowych, powiązanych również z kręgami administracji rządowej i szeroko rozumianych organów ścigania?.
W trakcie prac komisji ujawniono związki polityków SLD z konkretnymi firmami. Raport komisji wskazał na powiązania Marii Oleksy. Okazało się, że żona byłego premiera była członkiem Rady Nadzorczej Polleksu, spółki zamieszanej w aferę paliwową. W raporcie podano też, że Maria Oleksy zasiadała w Radzie Nadzorczej Energy&Logistics. W tej samej spółce syn Oleksych, Michał, miał otrzymać posadę asystenta zarządu i pracował co najmniej do lipca 2005 roku. W międzyczasie firma JK Energy&Logistics ? jak napisano w raporcie ??brała udział w przetargach na dostawy paliwa do PKP Cargo, eliminując PKN Orlen.

Autor jest publicystą, byłym szefem Zarządu Studiów i Analiz Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

 

Jerzy Robert Nowak
Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Śmierć na zamówienie

Taki sensacyjny tytuł nosi publikacja Leszka Szymowskiego we ?Wprost? z 6 lipca br., opisująca ?dziwne? kulisy zgonów siedmiu osób związanych ze sprawą zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki. Jednym z najdrastyczniejszych przypadków tej czarnej serii zgonów jest śmierć w grudniu 2004 r., jakoby na skutek ?zatrucia alkoholem metylowym?, Jana O., kluczowego świadka, mogącego obalić dotychczasowe ustalenia dotyczące śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Dwa i pół roku przed śmiercią Jan O. podczas przesłuchania przez prokuratora IPN stwierdził, że 25 października 1984 r. ok. godz. 22 widział, jak tajemniczy mężczyźni wrzucają zwłoki do Wisły we Włocławku. Jan O. i jego dwaj towarzysze (kolega i szwagier) mieli być tak blisko całej sprawy, że zwłoki o mało nie wpadły do ich łódki. Według autora tekstu, zeznanie Jana O. podważało oficjalną wersję zabójstwa, według której uprowadzenia i mordu na kapelanie ?Solidarności? dokonało trzech oficerów SB: G. Piotrowski, W. Chmielewski i L. Pękala, podczas gdy całą akcję zaplanował i kierował nią ich przełożony płk A. Pietruszka. Według dziennikarza ?Wprost?, w dniu 25 października 1984 r. ci trzej domniemani zabójcy byli już od dawna w areszcie, w którym przyznali się do uprowadzenia i zabicia księdza. Jana O., głoszącego tak przeciwstawną oficjalnej wersję, znaleziono martwego w szpitalu wrocławskim. Miał się zatruć alkoholem metylowym? podczas hospitalizacji. Nader dziwny był fakt, że nie przeprowadzono sekcji zwłok Jana O., choć wnioskowała o to jego rodzina.
Szokujący jest fakt, że śmierć w wyniku zatrucia alkoholem metylowym poniosły również dwie osoby z najbliższej rodziny ks. Popiełuszki. Już w 1992 r. w białostockim szpitalu zmarł syn brata księdza, Józefa Popiełuszki ? Tomasz. Według redaktora ?Wprost?, przed zgonem bratanka ks. Popiełuszki jego ojciec Józef otrzymywał anonimowe telefony, żądające, by przestał zajmować się śmiercią brata. Już po śmierci Tomasza anonimowi rozmówcy Józefa Popiełuszki naciskali na niego, aby on i jego najbliżsi nie rozmawiali z prokuratorami IPN, ?niczego sobie nie przypominali ani w ogóle nie mówili na temat księdza Jerzego?. Rozmówcy wielokrotnie straszyli Józefa Popiełuszkę i najbliższe mu osoby, grozili śmiercią lub ciężkim pobiciem. Osiem lat później kolejną ofiarą śmierci na skutek zatrucia alkoholem metylowym padła Danuta Popiełuszko, żona drugiego brata księdza ? Stanisława. Zmarła 1 lutego 2000 r. z poziomem alkoholu we krwi, wielokrotnie przekraczającym dawkę śmiertelną. Z innych relacji (poza ?Wprost?) wiadomo, że nigdy nie brała alkoholu do ust. Także w jej przypadku, mimo próśb rodziny, nie zgodzono się na przeprowadzenie sekcji zwłok. Dziennikarz ?Wprost? cytuje wyznanie lekarza z białostockiego szpitala, który widział zwłoki Danuty Popiełuszko: ?Na jej rękach zauważyłem maleńkie ślady po igłach w okolicach żył. Wskazywały, że ktoś wstrzyknął tej pani truciznę w formie stężonego alkoholu?. Skądinąd wiadomo (spoza relacji ?Wprost?), że mąż p. Danuty, brat księdza Jerzego, Stanisław, wielokrotnie domagał się wznowienia śledztwa w sprawie zabójstwa ks. Jerzego, by ustalić prawdziwych inspiratorów tej zbrodni.
Według red. Leszka Szymowskiego ? ?Od grudnia 2007 r. rodzina Popiełuszków znów jest poddawana naciskom, aby zrezygnować z dociekań, kto naprawdę zabił ks. Jerzego (?.). Tajemniczy goście przyjeżdżali również do rodzinnego domu kapłana w Okopach koło Suchowoli. ?Rodzina już sporo wycierpiała, chcecie cierpieć jeszcze więcej?? ? usłyszał od jednego z przybyszów Stanisław Popiełuszko, młodszy brat zamordowanego księdza?.
Red. Leszek Szymowski przypomina fakt, że 30 listopada 1984 r. w niewyjaśnionych okolicznościach zginęli dwaj oficerowie Biura Śledczego MSW ? płk. Stanisław Trafalski i mjr Wiesław Piątek. Obaj oficerowie wracali z południa Polski, gdzie przez kilka tygodni badali wcześniejszą działalność i powiązania G. Piotrowskiego, L. Pękali i W. Chmielewskiego. Zginęli w wyniku najechania na ich fiata rozpędzonego jelcza. Znamienne, że ?nigdy nie odnaleziono? wiezionych przez nich w bagażniku raportów i notatek. Co więcej ? jak pisze Szymowski ? ?nie podjęto jakiejkolwiek próby odnalezienia ciężarówki (która najechała na fiata z oficerami ? J.R.N.) ani zidentyfikowania jej kierowcy?.
Szymowski przypomina również o próbach wyjaśnienia prawdy o zbrodni na księdzu przez mec. Andrzeja Grabińskiego, znanego obrońcy opozycjonistów w PRL-u i oskarżyciela posiłkowego rodziny Popiełuszków podczas procesu toruńskiego. Autor tekstu we ?Wprost? przypomina, że 9 maja 1985 r., w trzy miesiące po wyroku skazującym zabójców, w domu na Saskiej Kępie zamordowano tłumaczkę Małgorzatę Grabińską. Nie była to śmierć z powodów rabunkowych, bo z mieszkania nic nie zginęło. Według Szymowskiego, w tej samej dzielnicy mieszkała synowa mec. Grabińskiego, nazywająca się tak samo jak ofiara, która zaledwie kilka tygodni przed śmiercią zamieniła mieszkanie. Niektórzy zastanawiają się, czy nie była to próba zastraszenia niepokornego mec. Grabińskiego. Trudno dociekać dziś prawdy w tej sprawie, bo dziwnym trafem po 1989 r. zginęły materiały śledztwa w odniesieniu do tej zbrodni.
Do tych przypadków dodać należy zamordowanie 22 lipca 1989 r. 82-letniej, schorowanej Anieli Piesiewicz, matki drugiego z oskarżycieli w procesie toruńskim Krzysztofa Piesiewicza, dziś senatora. Tuż przed śmiercią skrępowano ją dokładnie tak, jak zrobili to esbecy z ks. Jerzym. Jak pisze Szymowski ? ?Pętlę założono na nogi i głowę i połączono sznurem z plecami?. Znamienne, że także tu nie było żadnych dowodów mordu na tle rabunkowym ? z mieszkania ofiary nie zginęło nic wartościowego.
Leszek Szymowski przypomina na koniec swego tekstu: ?Esbecy skazani za zamordowanie Popiełuszki zostali objęci wszystkimi możliwymi amnestiami. Dzięki temu każdy z nich odsiedział mniej niż jedną trzecią kary. Dodatkowo wszyscy bardzo często wychodzili na przepustki. Premia za milczenie??.

Bezkarność komunistycznych zbrodniarzy

Niewykrycie dotąd prawdziwych inspiratorów mordu na ks. Jerzym to tylko czubek góry lodowej w szerszej sprawie bezkarności komunistycznych zbrodniarzy. O tej bezkarności decydują przede wszystkim niezweryfikowane w odpowiednim czasie sądy i prokuratury, wyraźnie sabotujące wykrywanie PRL-owskich zbrodni. Warto zacytować w tym kontekście felieton Joanny Lichockiej: ?Bezkarni komunistyczni dziennikarze? z ?Rzeczpospolitej? z 11 lipca br. Komentując wyrok sądu, uwalniającego Czesława Kiszczaka od odpowiedzialności za śmierć górników z kopani ?Wujek?, Lichocka napisała: ?Kiszczak może więc spokojnie iść na wódkę, bo nie odpowie ani za śmierć ofiar z rąk funkcjonariuszy peerelowskiego aparatu represji, których był szefem, ani za zniszczenie dokumentów tego aparatu, które już w wolnej Polsce przeprowadzono w MSW pod jego kierownictwem. Może stawiać wódkę, bo cieszy się nie tylko bezkarnością, ale i wysoką emeryturą. Umowa o bezkarności dygnitarzy PRL jest wciąż wypełniana, a im samym nie brakuje tupetu?.

Królowa kłamstwa

W ?Gazecie Wyborczej? z 11 lipca ? sygnowany literami EM tekst ?Królowa najnowszej historii Polski? o zmarłej 10 lipca historyczce prof. Krystynie Kersten. Wzniesiona na piedestał królewski przez redaktorkę ?Wyborczej?, Kerstenowa była skrajną marksistowską propagandystką przez lata, con amore zakłamującą prawdę o najnowszej historii Polski. Szczególnym ?osiągnięciem? badawczym Kerstenowej była wydana w latach 60. jej panegiryczna praca, wysławiająca marionetkowy sowiecki twór ? PKWN. W latach 90. Kersten zabłysnęła przede wszystkim licznymi kłamliwymi, nader jednostronnymi pracami na temat stosunków polsko-żydowskich, pisanymi z pozycji fanatycznej tropicielki rzekomego ?polskiego antysemityzmu?. ?Wsławiła się? przy tym m.in. zamieszczeniem obok swojego tekstu w ?Polityce? arcyfałszu fotograficznego. Przedstawiła tam, jako zdjęcie z ofiar antyżydowskiej zbrodni kieleckiej w lipcu 1946 r., zdjęcie ofiar niemieckiego pogromu Żydów w litewskim Kownie w 1941 r. Nigdy nie przeprosiła czytelników ?Polityki? za to oburzające fałszerstwo.

 

 

 

Jerzy Robert Nowak

NASZ KONTAKT

Polskie Stowarzyszenie Morskie- Gospodarcze im. E. Kwiatkowskiego

81-388 Gdynia ul. Traugutta 2
Sekretariat PSMG

 images\pdf\Gazet67.pdf

 

 

Wesprzyj nasze stowarzyszenie finansowo.

Nasze konto Nr 19 1020 3408 0000 4702 0161 0187